Każdy wzór Lady Blue zaczyna się na kartce, nie na naczyniu. Paulina Stefańczyk szkicuje ołówkiem gałązki, kwiaty, czasem zwierzęta — przy białym stole, nierzadko z papugą Łobusiem na dłoni, który ma własne zdanie o każdej linii.
Z rysunku powstaje stempel: motyw wycina się w gąbce, jak pieczątkę. To gąbka decyduje, czy wzór wytrzyma setki odbić. Tam, gdzie liczy się równy rytm — rzędy drobnych kwiatków, pas na brzegu talerza — pomagają linie pomocnicze ołówkiem i cyrkiel.
Wzór odbija się na biskwicie, czyli naczyniu z formy po pierwszym wypale: surowym i chłonnym. Farba jest wtedy liliowa, matowa, prawie pastelowa. Poprawić się nie da — biskwit pije farbę jak bibuła.
Granat pojawia się dopiero w ogniu. Pod szkliwem, w drugim wypale w 1240 °C, liliowa farba staje się kobaltem. Dlatego nie ma dwóch identycznych naczyń: każde przeszło przez piec osobno.
Gotowy wzór dostaje nazwę i numer — jak Piernikowe Serce, PS 041. Pierwsze sztuki Paulina maluje sama, potem wzór przejmują malarki pracowni. Całą drogę, od kartki do pieca, pokazujemy na stronie „Pracownia”.



